Spośród wszystkich marek motoryzacyjnych jakie funkcjonowały w Niemieckiej Republice Demokratycznej w okresie od zakończenia II wojny światowej do zjednoczenia w 1990 roku, do dziś w praktyce przetrwała tylko jedna, a mianowicie Multicar.

 

Gdy wspominam pojazdy marki Multicar, to powracają do mnie trzy obrazy zapamiętane z  dzieciństwa. Pierwszy z nich to mała zielona wywrotka, która turkocząc dwucylindrowym silnikiem diesla podskakiwała na bruku z trudem wtaczając się na wzniesienie, na którym mieszkam. W latach 70. i 80. Multicary 22 przywoziły nam węgiel, uprzednio zakupiony w państwowym składzie opału przy ulicy Jana z Kolna w Gdyni. W wielu przypadkach Multicar był niezastąpiony. Ze względu na niewielkie gabaryty bez problemu mieścił się w bramy przedwojennych kamienic i mógł wysypać opał możliwie blisko wejścia do piwnicy lub innego miejsca składowania. Dzięki podwyższonym deskami burtom wywrotki to małe auto mogło dostarczyć nawet 1.500 kg.

Obraz trzeci. Po wizycie w ZOO w Gdańsku Oliwie moja ciocia Hala zapytała małego Grzesia, co mu się w nim najbardziej tam podobało? Koparka, odparłem po namyśle. Pamiętam jednak, że nie tylko. Drugą fajną rzeczą był niebieski Multicarz którego skrzyni ładunkowej pracownicy ZOO wrzucali paszę do zagród jakichś egzotycznych przedstawicieli fauny (o ile pamiętam, to chyba wielbłądów).   

Muzeum Techniki Wojskowej Gryf

Dla kilkuletniego dzieciaka Multicar był po prostu fajny, a to głównie z powodu „przyjaznych” rozmiarów. Na dobrą sprawę można było otworzyć małe drzwiczki i wskoczyć na fotel kierowcy umieszczony w miniaturowej szoferce. Ogromna pomarańczowa śmieciarka Skoda była jednak znacznie bardziej onieśmielająca.                         

Dziś już te stare Multicary mało kto pamięta. A szkoda, bo ich historia była bardzo ciekawa. 

Historia od 1920 roku

W 1920 roku inżynier Arthur Ade założył w Waltershausen zakład ADE-Werk, który zajmował się produkcją ciągników, maszyn rolniczych oraz przyczep. Po zakończeniu II wojny światowej, w 1946 roku fabryka wznowiła produkcję pod nazwą Gerätebau Waltershausen.

Ta gospodarcza wolność nie potrwała jednak zbyt długo, gdyż wraz z powstaniem NRD zakład został znacjonalizowany i wszedł w skład zjednoczenia IFA przyjmując nazwę VEB Fahrzeugwerk Waltershausen. W połowie lat 50. rozpoczęto tu produkcję wózka transportowego Diesel-Ameise DK 3 (Ameise to o niemiecku mrówka), a w 1956 roku do produkcji wszedł Dieselkarre DK 2004 (DK 4), który od grudnia 1959 roku nosił nazwę Multicar 21. Pojazdy prowadziło się na stojąco, a kierowca był osłonięty przez otwartą blaszaną kabinę sięgającą mu jedynie do pasa.

Multicar 21 od 1959 roku

Kolejnym modelem produkowanym w zakładach był nasz bohater, czyli Multicar 22. W latach 1964 – 1974 roku wyprodukowano 42.500 sztuk tych lekkich pojazdów użytkowych. W porównaniu z poprzednikami model 25 oferował znacznie lepsze warunki pracy kierowcy. Miał on bowiem zamkniętą kabinę jednoosobową umieszczoną po prawej stronie silnika. Lekkie ciężarówki Multicar 22 były importowane do Polski głównie w odmianie samowyładowczej, zaopatrzonej w skrzynię o podwyższonych burtach. Służby komunalne i techniczne użytkowały natomiast odmiany wyposażone w otwarte skrzynie ładunkowe oraz drabiny mechaniczne.

Muzeum Techniki Wojskowej Gryf

Następcą Multicara 22 był model 24 (1974-1978), który był już napędzany czterocylindrowym dieslem i posiadał jednoosobową kabinę odchylaną. Już wkrótce zastąpiono ją wersją dwuosobową, która była nieporównanie wygodniejsza i praktyczniejsza. W ten sposób powstał popularny Multicar M25 (1978-1993). W 1991 roku przedsiębiorstwo sprywatyzowano, a do Multicarów zaczęły trafiać silniki Volkswagena. Model M26 był już znacznie zmodyfikowany, choć jego kabina była rozwinięciem tej znanej z Multicara M26. Od 1998 roku marka Multicar należy do firmy Hako-Werke i są pod nią produkowane dwa modele: M29 i M31. 

Realizacja dziecięcych marzeń

Cofnijmy się jednak kilkadziesiąt lat wstecz. Czy jest coś piękniejszego od możliwości zrealizowania swojego dziecięcego marzenia? Otóż nadarzyła się okazja, żeby w końcu zasiąść w kabinie Multicara i „pomknąć” nim w dal. Tę niezwykłą atrakcję zapewnił mi najnowszy eksponat Muzeum Techniki Wojskowej „Gryf” w Dąbrówce k/Wejherowa. 

Muzeum Techniki Wojskowej Gryf

Uruchomienie silnika Multicara wymaga przekręcenia kluczyka, a następnie pokrętła rozrusznika. Wcześniej trzeba jeszcze pchnąć w dół dźwignię, która za pośrednictwem pionowego prętu naciśnie na pedał „gazu” podnosząc obroty uruchamianego silnika. Po rozgrzaniu się silnika trzeba nieco podnieść tę dźwignię, redukując obroty. Trzeba jednak uważać, bo jej całkowite podniesienie do góry powoduje zgaszenie silnika.

Muzeum Techniki Wojskowej Gryf

Krótka dźwignia zmiany biegów znajduje się po prawej stronie kabiny i jest przesunięta do tyłu. Mimo pełnej synchronizacji trafienie w odpowiedni bieg wymaga nieco wprawy. Multicar jest bardzo zwrotny, co zawdzięcza zarówno krótkiemu rozstawowi osi, jak również mocnemu skrętowi małych kół. 

Nie jest lekko

Multicar należący do Gryfu pochodzi z początków produkcji i nie ma jeszcze odsuwanych szyb w drzwiach. Moją jazdę przeprowadzałem w 32-stopniowym upale i już po kilkuset metrach w małej przeszklonej kabince panował ukrop. Nic więc dziwnego, że kierowcy często demontowali szybę w drzwiach wraz z ramką, co można zrobić wykręcając dwie śruby. 

Muzeum Techniki Wojskowej Gryf

Multicar 22 przywołał wspomnienia za dawnymi czasami, a jednocześnie uzmysłowił, jak wiele się zmieniło w tego typu pojazdach przez ostatnie pół wieku. Dziś pewnie nikogo by się nie namówiło do tego, by w pracy poruszać się takim wehikułem.      

Cały materiał został zamieszczony w lipcowo-sierpniowym wydaniu TRAILER Magazine, które dostępne jest w sprzedaży w sieci Ruch, Empik oraz w sklepie internetowym jako wydanie papierowe oraz cyfrowe.