Gdy patrzymy na mapę naszej części Europy, to nietrudno zauważyć, że granice Polski rzadko kiedy przybierają kształt prostej linii. Nic w tym dziwnego, ponieważ najczęściej są one wyznaczane przez meandrujące rzeki lub też przez szczyty i górskie doliny. Właściwie to jedynie nasze wybrzeże Bałtyku tworzy w miarę prostą linię graniczną.

 

Wspomniane wyżej uwarunkowania geograficzne nie sprzyjają zatem nikomu, kto chciałby podjąć się wyzwania objechania Polski dookoła. To prawdziwe wyzwanie nawigacyjno-organizacyjne. Są jednak tacy, którzy lubią podejmować takie zadania, a na dodatek mają ambicję, aby zrobić to w możliwie jak najkrótszym czasie.

Ekipę Śniadanie & Gablota zainspirował wyczyn Zdzisława Kleszczyńskiego, który w 1928 roku objechał swoim Austro-Daimlerem granice II RP. Efektem tej karkołomnej wyprawy, zważywszy na permanentny brak bitych dróg na wschodnich kresach, była książka „Benzynowa eskapada – autem dookoła Polski”. Dziś nasz kraj ma już inny kształt, zmieniły się także drogi oraz oczywiście samochody. Objechanie Polski w rekordowym czasie miało być ukoronowaniem czteroletniej działalności Śniadania & Gabloty, czyli spotkań pasjonatów motoryzacji przy wspólnym porannym posiłku.

Volkswagenem T6 dookoła Polski

Ekipa w składzie: Sławomir Poros, Maciej Jasiński, Bartosz Pietrzak i Piotr Karolewski bardzo dobrze przygotowała się do podjęcia wyzwania. Trzeba było precyzyjnie zaplanować marszrutę tak, aby zawsze poruszać się możliwie blisko granicy, a jednocześnie nie wpakować się w jakieś ekstremalne bezdroża. Za środek transportu ekipie posłużył Volkswagen T6, samochód na tyle duży, że można było w nim wygodnie wypoczywać oraz przewozić wszystko, co w trakcie takiej wyprawy było potrzebne. 

Volkswagenem Transporterem dookoła Polski

Eskapada rozpoczęła się 22 maja 2021 roku o godzinie 11.00 na „końcu Polski”, czyli na Helu. Już 45 minut później śmiałkowie osiągnęli najdalej wysunięty na północ przyczółek Polski, czyli „Gwiazdę Północy” na Przylądku Rozewie. Potem była trasa wzdłuż bałtyckiego brzegu, a następnie obrano kierunek południowy, by tego samego dnia o godz. 21.30 zameldować się w zakolu Odry w okolicach Cedyni. To najdalej na zachód wysunięty punk Polski. Po nocnej jeździe bus dowiózł uczestników wyprawy do południowych rubieży i żarty się skończyły. Poruszając się jak najbliżej granicy trzeba było wybierać kręte i wąskie dukty, a nawet brodami pokonywać strumienie. 

Volkswagenem Transporterem dookoła Polski

23 maja o godzinie 23.15 zespół dotarł do wsi Wołosate leżącej w Bieszczadzkim Parku Narodowym. Po drodze chłopaków zatrzymał patrol Straży Granicznej zaciekawiony poruszającym się po nocy busem. Po wyjaśnieniu celu podróży sympatyczni „pogranicznicy” wskazali miejsce, do którego można bezpiecznie odjechać bez ryzyka zatrzymania przez ukraińską straż graniczną, co wiązałoby się z nawet kilkudniowym wyjaśnianiem sprawy i wiążącym się z tym fiaskiem przedsięwzięcia. W efekcie ekipa dotarła do początku szlaku na Tarnicę. 

3.520 km w 59 godzin i 30 minut

Dalsza marszruta wiodła w górę mapy, czyli do miejscowości Zosin, w której znajduje się najdalej na wschód wysunięty punkt Rzeczpospolitej. Ekipa stawiła się tam 24 maja o godz. 4.31. To właśnie tam po raz pierwszy zatankowano Volkswagena z kanistra, chcąc w ten sposób zaoszczędzić cenny czas. Gdy okazało się, że jest go dostatecznie dużo, ekipa podjęła decyzję o modyfikacji trasy i dotarciu Mierzeją Wiślaną do Piasków, tuż za którymi przebiega granica z Obwodem Kaliningradzkim. Auto dotarło tam o 24 maja o godz 18.47. Teraz trzeba było jeszcze przebić się przez Trójmiasto i dojechać na Hel. Metę na końcu „helskiej kosy” osiągnięto o godz. 22.31, tym samym zamykając pętle wokół Polski. Ekipę przywitano kolacja w pubie Admirał Nelson. 

Volkswagenem Transporterem dookoła Polski

Volkswagenem Transporterem dookoła Polski

W ciągu 59 godzin i 30 minut samochód pokonał 3.520 kilometry. W trakcie podróży 28 razy zmieniali się kierowcy. Przyjęto bezwzględną zasadę, aby każdy z uczestników prowadził jedynie przez dwie godziny. Po tym czasie udawał się na odpoczynek, a jego miejsce zajmował pilot, którego zadaniem było na bieżąco pilnowanie warunków na drodze i informowanie o ewentualnych utrudnieniach. 

Wyczyn został uznany za „Rekord Polski w najszybszym objechaniu Polski wzdłuż granic samochodem”. Dokonało tego Biuro Rekordów, czyli jedyna w Polsce firma zajmująca się certyfikowaniem tego typu przedsięwzięć.    

Cały materiał został zamieszczony w lipcowo-sierpniowym wydaniu TRAILER Magazine, które dostępne jest w sprzedaży w sieci Ruch, Empik oraz w sklepie internetowym jako wydanie papierowe oraz cyfrowe.