Plany wprowadzenia cyfrowego tacho – ELD w USA natrafiają na protesty małych tzw. Owner Operators, którzy wybrali się w tym celu do Waszyngtonu. Sytuację relacjonuje nasz współpracownik z USA – Artur Czajkowski.

Byliśmy przekonani, że zostaniemy w Waszyngtonie niechybnie aresztowani, no ale tę grupę tworzyli już sami twardziele. Wpadliśmy więc do samego centrum miasta, wokół Monumentu, Białego Domu i Kapitolu bez naczep, ale za to na trąbach!!!!

Policja robiła wszystko, żeby nam się fajnie jechało, zamykali nam skrzyżowania, a obywatele wylegali na ulice z urzędów i machali do nas długopisami, którymi piszą te wszystkie, czasem bezsensowne ustawy…

Potem sprawy wyrwały się spod kontroli, ponieważ nasz lider tak się rozpędził, że konwój rozpadł się na dwie części. To akurat wyszło na dobre, gdyż  ja z Robertem i kierowcami jeszcze innych 9 trucków zostaliśmy razem i po kolacji, pod osłoną nocy, zaparkowaliśmy na słynnej Constitution Avenue. – ulicy, którą rodzina prezydencka widzi przez okno swego Białego Domu. Zostaliśmy tam 3 dni prowadząc regularny truck show, odpowiadając na pytania przechodniów i pokazując im wnętrza trucków tłumacząc, na czym polega nasz problem z ELD Mandate, czyli elektronicznym szpiegiem-tachografem.

Sikhowie… pod polską flagą

Już drugiego dnia na Kapitolu pojawiło się…. 317 kierowców pochodzenia azjatyckiego, co prawda bez ciężarówek, ale jakże zdeterminowanych. Pod przywództwem Mintu Pandher, naszego przyjaciela z ze stanu Wyoming, który przyjechał tu swoim Peterbiltem, zaczęli w grupach odwiedzać kongresmenów w ich biurach, dezorganizując ich dzień oraz siejąc pewne zdumienie. Takie “najazdy” nie mają tu raczej miejsca w tych czasach, a tu tnagle aka polityczna wirtuozeria w wykonaniu facetów w…. turbanach!!!!

protest przewoźników w USA

To Sikhowie – mniejszość narodowa skazana na Holocaust w 1984 przez rząd Indii, który zaczął ich zwyczajnie masowo mordować, więc USA zaoferowało im azyl. Mintu zadzwonił do mnie i poprosił bym  przyszedł na Kapitol z kamerą. Wraz z kolegą Robertem Budzikiem zabraliśmy dwie flagi: amerykańską z 1978 roku i polską, po czym odbyliśmy ponad 2-kilometrowy spacer przez olbrzymi trawnik wzbudzając wielkie zainteresowanie flagami, a nawet zachwyt dwóch pięknych kobiet, które musiały być Polkami bo zareagowały na polską flagę. Kiedy dotarliśmy pod budynek okazało się, że Sikhowie nie przywieźli ze sobą ŻADNEJ flagi – w ten sposób nasze dwie były jedynymi flagami i tak powstały niezwykłe zdjęcia, gdzie idą oni pod polską flagą w proteście przeciwko New World Order.

Wydarzenia tego dnia zaowocowały wieczorem zaproszeniem przez FMCSA do rozmów na temat ELD!!!! W czwartek o 9 rano pięciu wybranych przedstawicieli miało wejść do budynku “wroga” – a jest to twierdza niezdobyta, bo budynek jest prywatny (NWO!) aby można było odmówić wejścia obywatelom! W ten sposób OOIDA, czyli organizacja ownerów od 1973 nigdy nie postawiła stopy wewnątrz. Już kolejnego poranka wszyscy byliśmy pod budynkiem FMCSA. Wtedy stała się rzecz niesłychanie ważna  – zastępca szefa MT wyszedł z nami porozmawiać i zorientować się, o co nam chodzi.

Mintu zmiażdżył system

Mintu wszedł z nim w rozmowę, w której absolutnie zmiażdżył cały sens ELD. Ja to nagrałem i zamieściłem na fb. 178.000 ludzi to obejrzało, co miało swoje następstwa kolejnego dnia. Potem Mintu po raz kolejny przejął inicjatywę i przez 38 minut zmiażdżył rząd. Oto jego argumenty: stres kierowców przed upływającym czasem pracy powoduje kompletną utratę bezpieczeństwa przez pośpiech. Nastarsi kierowcy z największym stażem odejdą na wcześniejsze emerytury, urzadzenia są produkowane w Azji i nie wiadomo do kogo wysyłają dane GPS, bo 30 dostawców to przypadkowe firmy – każdy może sprzedawać swój produkt bez żadnego atestu.

Aby przekroczyć czas pracy,  trzeba w ogóle chcieć pracować, a to nie jest jakiś popularny fenomen w ostatnim dziesięcioleciu. W każdym razie Mintu absolutnie zmiażdżył rozmowców tak, że nie potrafili odpowiedzieć nawet na JEDNO pytanie, jakie im zadał. W pewnym momencie jednemu z biurokratów tylko wypadł długopis z reki, a jak się żegnali, to mu naprawdę ściskali rękę, jeden miał łzy w oczach.

Tak zakończyło się wpuszczenie Mintu to rządowego budynku. Oficjalnie powiedziano, że w takim układzie trzeba wiecej rozmów i zdobyć więcej danych, a nieoficjalnie, że szef FMCSA “ma wiele szacunku dla little guys – czyli pojedynczych truck owners”.

Ogólnie więc nasz najazd na DC zakończył się wielkim sukcesem, bo nie dość, że nikt nie został aresztowany, to jeszcze wszystkie siły policyjne, włączając Secret Service i różnych innych tajnych agentów, którzy do nas podchodzili “pogadać” – wszyscy oni byli zgodni, że jest to najwspanialsza demonstracja, jaką widzial Washington DC od wielu lat, a stało się tak, ponieważ jesteśmy zawodowymi kierowcami i na co dzień… unikamy jak ognia wszelkich starć z otoczeniem, jednocześnie pokazując klasę i umiejetności, bo tylko tak można zostać w biznesie. Więc opuszczaliśmy DC w świetnych nastrojach.

Ciąg dalszy nastąpi…

protest przewoźników w USA