W drugim odcinku naszej serii o transporcie w czasach koronawirusa powracamy do polskich przewoźników, by sprawdzić, jak zmieniły się u nich warunki pracy po tygodniu od naszej pierwszej rozmowy.

W ubiegłym tygodniu w artykule „Transport w czasach koronawirusa” skontaktowaliśmy się z kilkoma przewoźnikami w Polsce by dowiedzieć się, jak pracuje im się w czasie, kiedy przywrócono kolejki na granicach, co spowodowało ogromne kolejki. Ponownie zadzwoniliśmy do naszych ubiegłotygodniowych rozmówców, by sprawdzić, co się w tym czasie zmieniło.

Pierwszy przewoźnik zajmujący się przewozem kontenerów już odnotowuje sktki wyhamowania rozwoju gospodarczego.

— W ubiegłym tygodniu mieliśmy sporo pracy, w tym tygodniu już wyciągamy ostatnie zlecenia, ale codziennie otrzymujemy od odbiorców informacje o wstrzymaniu pracy kolejnej firmy, więc na przyszły tydzień nie mam już pracy dla moich kierowców. Większość moich klientów ma przerwę do Świąt Wielkanocnych. 

Dzwonimy do drugiej firmy transportowej. Tutaj sytuacja w ubiegłym tygodniu była już kiepska i tak samo jest w tym tygodniu.

— Jeździmy, ale to takie drobne prace. Porty są puste, nie ma ładunków do podjęcia. Stawki za frachty spadł w dół, argumentem, które spedycje podnoszą, jest taniejąca ropa naftowa. Jedynie frachty do Szwecji wysyłamy regularnie.

transport koronawirus Polska

Transport międzynarodowy

Trzecia firma transportowa zajmująca się transportem międzynarodowym, która w ubiegłym tygodniu funkcjonowała stabilnie, też zaczyna mieć problem z organizacją ładunków. 

— Operujemy głównie na rynku hiszpańskim i nie ma problemu z ładunkami z Hiszpanii, ale nie mam z czym wysłać samochodu do Hiszpanii, mówi nam właściciel firmy.

Ostatnim naszym rozmówcą jest przedstawiciel dużej firmy transportowej. W ubiegłym tygodniu firma miała dużo zleceń, ale jej samochody utknęły na granicach. W tym tygodniu sytuacja się zmieniła.

— Nadal zmienia się bardzo dynamicznie, mówi. Coraz więcej firm zawiesza swoją działalność i nie dotyczy to tylko sektora automotive, ale stają także branże metalowa, czy budowlana, zamykają się sklepy. Na giełdzie nie ma ładunków, a nasze zlecenia planujemy praktycznie z dnia na dzień. Na szczęście mamy zdywersyfikowane zlecenia i rekompensujemy spadek frachtów z sektoru automotive zwiększoną liczbą frachtów chemii i środków dezynfekujących, a także żywności.

Mój rozmówca wskazuje jednak na inne problemy, z którymi borykają się kierowcy. To zwłaszcza coraz gorszy dostęp do zaplecza sanitarnego. 

— Niestety, zamknięte toalety i prysznice spotyka się coraz częściej, co dodatkowo utrudnia niełatwą pracę kierowców. Na szczęście są też pozytywne sygnały. Np. firma MAN rozdaje kierowcom darmową kawę na części autohofów należących do organizacji Veda.

Z przeprowadzonych rozmów wyłania się niestety pesymistyczny obraz przyszłości branży, jaka nas czeka. Pytanie tylko, jak długo potrwa okres zawieszenia w gospodarce oraz ile firm transportowych ma wystarczająco grubą poduchę kapitałową, by okres ten móc przetrwać.

W naszej serii artykułów na temat transportu w czasie epidemii zaglądamy do krajów europejskich oraz do USA i podpytujemy kierowców, przewoźników oraz osoby związane z transportem, jak im się pracuje i żyje w tym trudnym czasie. Wczoraj ukazał się pierwszy artykuł na temat Szwecji, który możecie przeczytać tutaj.

Cdn.