Pojazdy zasilane olejem napędowym oraz gazem LPG to w Polsce nadal rzadki widok. Z tym większą ciekawością przetestowaliśmy Volkswagena Craftera, który po montażu instalacji STAG DIESEL, zasilany jest obydwoma paliwami.

 

Efektowne oklejenie testowego Craftera informujące o sposobie zasilania wzbudzało spore zainteresowanie. Nie ma się temu co dziwić. O ile samochody osobowe napędzane benzyną i gazem to w Polsce codzienność, to o łączeniu oleju napędowego oraz gazu niewielu słyszało. A sama instalacja jest dość podobna do tej stosowanej w samochodach osobowych napędzanych LPG. Mamy tu zatem reduktor-parownik, wtryskiwacze gazu, filtry gazu, czujnik ciśnienia gazu i temperatury. W przypadku silnika Diesla mamy jeszcze dedykowany do instalacji gazodiesla sterownik Stag Diesel, wiązkę elektryczną, sondę lambda oraz chroniące silnik: czujnik spalania stukowego oraz czujnik temperatury spalin, które w przypadku jakichkolwiek anomalii w pracy instalacji wyłączają ją.

W kabinie jedyną zmianą w wyniku montażu instalacji gazowej jest przełącznik ON-LPG oraz koło zapasowe w pokrowcu umieszczone za ostatnim rzędem siedzeń. Natomiast wlew gazu umieszczono tuż obok wlewu ON w klapce przy  drzwiach kierowcy. Jedyną niedogodnością dla kierowcy jest konieczność założenia przejściówki na czas tankowania gazu.

Na dwóch paliwach

Gazodiesel jest jednocześnie zasilany ropą oraz gazem. Do układu dolotowego silnika za turbiną podawana jest dawka LPG wykorzystująca wysoki współczynnik nadmiaru powietrza w silniku wysokoprężnym, co pozwala na efektywne spalenie się gazu. Poza tym jak podaje producent instalacji STAG DIESEL do cylindra dostaje się wymieszane z gazem powietrze, które wraz z olejem tworzy bardziej jednorodny ładunek paliwa. Dzięki temu spala się ono dokładniej, wpływając pozytywnie na sprawność silnika oraz dopalając cząstki stałe. Mniejsza jest także emisja tlenków azotu oraz dwutlenku węgla. Ideał?

Nie do końca. Taka kombinacja najlepiej sprawdza się pod stałym obciążeniem, czyli w długiej trasie. W mieście na biegu jałowym LPG nie jest podawane, podczas ruszania lub dynamicznej jazdy także proporcja ON / LPG jest niekorzystna, zyskamy wtedy jedynie na przyroście momentu obrotowego oraz mocy. A napędzany obydwoma paliwami Crafter jest rzeczywiście dużo mocniejszy. Na oleju napędowym dysponował mocą 113 KM oraz maksymalnym momentem obrotowym 292 Nm, po włączeniu instalacji gazowej moc wzrastała o 30 KM, a moment o 53 Nm.

Stag Diesel: jazda bez zmian

W trakcie jazdy gazodieslem kierowca zauważa jedynie dwie zmiany. Pierwsza to wyraźnie lepsza dynamika przy użyciu instalacji gazowej niż w przypadku jazdy na samym oleju napędowym. Crafter bardzo sprawnie przyspieszał na gazie, czego nie można było powiedzieć w przypadku jazdy na ON. Instalacja natomiast przypomina o sobie w momencie wypalania filtra cząstek stałych, kiedy przez chwilę dość głośno sygnalizuje swoje wyłączenie. Nam podczas testu zdarzyło się to 3-krotnie, czyli średnio co 500 km. Poza tym instalacja nie wymagała jakiejkolwiek dodatkowej uwagi od kierowcy.

Aby instalacja pracowała niezawodnie STAG Diesel zaleca korzystanie z gotowych zestawów montażowych. Poza tym inną kluczową kwestią wpływającą na prawidłową pracę instalacji, a tym samym satysfakcję przewoźnika jest wybór odpowiedniego warsztatu, który instalację taką zamontuje.

Czy taka inwestycja się opłaca? Producent instalacji STAG DIESEL podaje oszczędności rzędu nawet do 30% na trasie oraz 10-15% w lokalnej dystrybucji. Trzeba tylko wziąć pod uwagę, że będą one możliwe w przypadku właściwego kierowcy, któremu będzie zależało na osiągnięciu niskiego zużycia paliwa.

Cały tekst dostępny w lipcowo-sierpniowym wydaniu TRAILER Magazine.

Ogłoszenia o pracę