Przepisy dotyczące pracy w czasie pory nocnej wzbudzają mnóstwo pytań, ale także często paniki wśród kierowców. Czy rzeczywiście jest się czego bać?

Praca w porze nocnej stała się kolejnym powodem stresu wielu kierowców i wlaścicieli firm transportowych po 3 września, kiedy trafiło ono do nowego taryfikatora kar. Spróbujmy jednak przyjrzeć się temu zagadnieniu. 

Ograniczenie pracy w porze nocnej nie jest niczym nowym, gdyż funkcjonuje już od 2004 roku, tłumaczy Tomasz Redo z Doradztwa Transportowego. Różnica polega na tym, że do tej pory kara za przekroczenie czasu pracy w porze nocnej nie była ujęta w taryfikatorze, a teraz jest. 

Jako porę nocną przepisy określają ciąg czterech godzin pomiędzy północą a godziną 7.00 rano. Przedsięborcy mogą samodzielnie wyznaczyć czas obowiązywania pory nocnej w swoich firmach dopasowując go do charakteru pracy kierowców. Jest to ustalane w regulaminie pracy w firmie lub obwieszczeniu. Zazwyczaj są to cztery godziny od północy do godziny czwartej.

Trzeba pamiętać, że praca w porze nocnej nie oznacza tu tylko czasu jazdy, ale również wszystkie czynności związane z pracą kierowcy, od samego początku do zakończenia, czyli począwszy od obsługi codziennej, poprzez rozładunek, czynności spedycyjne itp. W dużym skrócie można powiedzieć, że chodzi o wszystkie czynności oznaczone młoteczkami na tachografie. Do czasu pracy w porze nocnej nie wlicza się nieprzerwanego odpoczynku, czy też czasu dyżuru.

Kierowca nadal może pracować 15 godzin

Praca w porze nocnej jest ograniczona do 10 godzin. Kierowca może zatem nadal pracować 15 godzin, ale w tym czasie jego praca, na którą składa się jazda, inna praca (tzw. młotki) i 15 minut obowiązkowej  przerwy wynikającej z Kodeksu Pracy, nie może przekraczać w teorii 10 godzin, a w praktyce 10 godzin i 59 min, ponieważ kara naliczana jest od jedenastej godziny.

Nowy taryfikator przewiduje sankcje za przekroczenie czasu pracy w porze nocnej, jednakże dopiero od jedenastej godziny pracy.  Jest to 50 zł i kara ta dotyczy przedsiębiorcy.

Obawy związane z tą regulacją dotyczą głównie pewnych działów transportów, jak przewozy ponadnormatywne, kierowców wykonujących przerzuty pomiędzy centralami kurierskimi, czy przewożących kontenery.

kara za pracę w porze nocnej

Dużo wątpliwości związanych było z systemem interpretacji czasu pracy w porze nocnej, mówi Tomasz Redo. Czy inspektorzy będą liczyć go w dobie zegarowej, czy w systemie odpoczynek-odpoczynek. Jednak po ostatnich rozmowach w ITD udało się ustalić, że inspektorzy będą naliczać ją w systemie odpoczynek-odpoczynek, czyli korzystniejszym z punktu widzenia kierowcy. Sprawa jest zatem w zasadzie prosta i niewiele zatem zmienia.

Kontrola w praktyce tylko w firmie

Trzeba poza tym zaznaczyć, że w praktyce ewentualne kary mogą dotyczyć przedsiębiorcy w momencie kontroli ITD w siedzibie firmy. 

Inspektor kontrolujący pojazd na drodze nie wie, w jakich godzinach w danej firmie obowiązuje pora nocna. Kierowca nie musi tego „wiedzieć”, gdyż ustawodawca nie nalożył przewożenia dokumentacji dotyczącej czasu pracy w porze nocnej w samochodzie, tłumaczy Tomasz Redo. Zanim więc inspekcja ruszy z procedurą postępowania administracyjnego, musi wystosować zapytanie do firmy o czasy obowiązywania pory nocnej. A więc jedynym sposobem dotarcia do ewentualnego naruszenia czasu pracy w porze nocnej jest kontrola w firmie i lektura regulaminu pracy. 

Tak na dobrą sprawę, jak zauważa Tomasz Redo, kontrola czasu pracy w porze nocnej to zadanie Państwowej Inspekcji Pracy, a nie Inspekcji Transportu Drogowego. Jednak ustawodawca postawił takie zadania właśnie ITD, ale tajemnicą poliszynela jest, że w obecnej sytuacji protestu inspektorów nie za bardzo mają oni ochotę zajmować się tymi zagadnieniami. 

Trzeba jednak sobie jasno powiedzieć, że to kolejny ruch w kierunku nałożenia dodatkowych sankcji czy ukrytych podatków na transport drogowy. Jedynym pożytecznym dokumentem dla transportu drogowego była ustawa o tachografach uchwalona w tym roku, gdyż porządkowała ona bałagan wokół tych urządzeń. Wszystkie pozostałe dokumenty stworzone przez wszystkie ekipy rządowe na przełomie ostatnich 8-10 lat idą niestety w kierunku kolejnych sankcji oraz utrudnień w funkcjonowaniu tej branży, uważa Tomasz Redo.