Ten piękny egzemplarz R-ki powstał z miłości do starej szkoły i tuningu w stylu holenderskim właściciela i kierowcy. Praca nad nim była drogą przez mękę, ale efekt końcowy wynagradza trudy pracy.

Jak to zwykle bywa, miłość do transportu dziedziczy się po rodzicach. Przemek Banucha od dziecka wiedział, że będzie zajmował się transportem.

Mój tata założył firmę transportową już na początku lat 80. i każdą wolną chwilę razem z bratem spędzaliśmy z ojcem w kabinie ciężarówki podróżując po Polsce. Na początku lat 90. po okresie transformacji transport był na tyle opłacalny, że ojciec kupił nowego Jelcza, ponieważ jeździł wtedy do Niemiec, wspomina Przemek.

Lata mijały i już w trakcie studiów na Akademii Morskiej Przemek dorabiał jako mechanik, po czym na prawie 2 lata wyjechał do Anglii, gdzie pracował jako kierowca. Po powrocie, razem z mamą ruszyli z własnym biznesem. Przez ten czas Przemek czytał także TRAILER Magazine, a jego zainteresowania szły w kierunku tuningu w stylu holenderskim.

Któregoś dnia w trasie zauważył ciekawie pomalowaną niebieską Scanię i przez radio zagadał jej kierowcę. Skończyło się na wspólnej pauzie i rozmowie o tuningu. Kierowcą Scanii był Szymon Markowski. Najstarsi stażem czytelnicy TRAILER Magazine pamiętają może, że Szymon gościł na łamach naszego miesięcznika w 2005 roku, gdzie w dziale modelarskim przedstawialiśmy jego niesamowitą Scanię 3, którą od podstaw wykonał z kartonu. Wtedy był jeszcze uczniem, ale zgodnie z założeniami rozpoczął pracę jako kierowca. 

Obydwaj panowie się zakolegowali, tym bardziej, że mieszkali blisko siebie, a po jakimś czasie Szymon zatrudnił się u Przemka.

Często dyskutowaliśmy o tuningu i naszych marzeniach, jak samochody firmy powinny wyglądać i ta Scania jest efektem tych rozmów i naszym wspólnym projektem, mówi Przemek.

Scania R holenderski styl

Manual, niska kabina i V8

Założenia co do konfiguracji były dość specyficzne. Scania miała mieć silnik V8, najniższą kabinę, trzyosiowe podwozie oraz manualną skrzynię biegów. 

To nasz hołd w stronę starej szkoły, ale także klasycznych sleeperów amerykańskich ciężarówek z płaskim dachem. Do tego obowiązkowo stojące kominy, wyjaśnia Przemek.

Poszukiwania odpowiedniego pojazdu trwały rok.  

Miałem już zadatkowaną jedną Scanię w Holandii, która nie do końca odpowiadała założeniom (Highline z automatyczną skrzynią biegów), gdy nagle pojawiła się w ogłoszeniach taka, której szukałem. Kupiłem ją w ciemno, chociaż straciłem zadatek na tę wcześniejszą, mówi Przemek Banucha.

Scania R holenderski styl

Jak wiadomo, kupowanie w ciemno niesie za sobą sporo wad i tak było też w tym przypadku. Scania R z 2005 roku pracowała w Holandii jako pojazd budowlany, więc wnętrze pokryte bylo 1-centymetrową warstwą kurzu. To jednak nie było największe zmartwienie.

Technicznie była strasznie zaniedbana. Widać, że właściciel eksploatował ją do końca bez jakichkolwiek inwestycji w serwis, mówi Przemek.

Droga przez mękę

Scania jednak od razu ruszyła w trasę na 2 miesiące. Przemek musiał nią trochę pojeździć, by zobaczyć, co jest do zrobienia, po czym trafiła ona do firmy Adamos Interior na przebudowę wnętrza kabiny. 

Podczas gdy Adam szył tapicerkę, ja po pracy zajmowałem się plastikami, które miały zostać polakierowane, ale najpierw trzeba z nich było usunąć warstwę gumki, którą były pokryte. Gdybyśmy tego nie zrobili plastiki po malowaniu zaczęłyby się mechacić. Przez 2 tygodnie po pracy usuwałem szczotką tę warstwę. To była gehenna, wspomina Przemek.

Scania R holenderski styl

Po powrocie od tapicera Scania trafiła na 2 tygodnie do warsztatu. 

Wymieniłem w niej wszystkie łożyska, wszystkie tarcze, końcówki drążków, termostat, pompę wody itp. Nie ruszyliśmy jedynie silnika i skrzyni biegów, wzdycha Przemek. Bardzo dużo przy całym projekcie pomógł mi Sławomir Misiara, u którego w warsztacie w Tczewie wykonywaliśmy dużą część prac.

Obydwaj panowie pracowali po swoich godzinach pracy nad Scanią.

Sławek ma bardzo dużą wiedzę i umiejętności, więc pomógł i doradził w wielu sprawach, takich jak przeróbki pneumatyki, zmianę miejsca dla akumulatorów, czy montażu szafek pomiędzy osiami.

Po pierwszym etapie prac Scania wyjechała ponownie na pół roku na drogi, po czym ponownie wróciła do warsztatu. Wspomniany Sławek pomalował także kabinę. Projekt przebudowy był gotowy wcześniej, gdyż Przemek posiadał już 2 Scanie pomalowane w podobny sposób. 

Scania R holenderski styl

Kto zrobi kominy?

Problemem były stojące kominy, gdyż nikt nie chciał się podjąć ich wykonania. Z pomocą przyszedł brat Szymona, Karol Markowski, który wykonał je w trzy dni robocze.

Cała przebudowa zajęła w sumie prawie 12 miesięcy i Scania w obecnym wyglądzie wyjechała na drogi w styczniu 2018 roku. Auto ma obecnie blisko 2 miliony kiliometrów przebiegu i po tych dwóch latach wygląda nadal rewelacyjnie, w czym wielka zasługa Szymona, który o nią dba i jak twierdzi, nie chce już innego samochodu.

Zresztą to po części jego projekt, gdyż wniósł do niego wiele swoich pomysłów, dopowiada Przemek Banucha. Między innymi znalazł oryginalny bagażnik dachowy ze Scanii 2.

Po krótkiej przejażdżce z Szymonem podczas sesji zdjęciowej już wiemy, dlaczego nie chce on innego samochodu. Przed sobą ma oldskulową kierownicę i podróżuje w bardzo komfortowych warunkach na obitych skórą fotelu. Adamos Interior zadbała o odpowiedni nastrój w kabinie dobierając materiały i oświetlenie. Odnośnie szafki, Szymon zapewnia, że wszystkie butelki są autentyczne, ale cały czas pełne… 🙂

Szymon na co dzień jeździ na „wolnym” wydechu, który przez kominy uwalnia czysty dźwięk V8 i tylko czasami przełącza na cichy wydech ze Scanii 3. Scania na co dzień pracuje w krajówce wożąc kontenery, więc utrzymanie samochodu w tak idealnym stanie kosztuje Szymona sporo wysiłku i czasu, ale czego nie robi się z miłości do Scanii i oldskulu…

A więcej zdjęć tej Scanii zobaczycie tutaj.

Scania R holenderski styl