Każdy z nas, zasiadając za kierownicą współczesnej ciężarówki, w tym do Mercedesa Actros może uleć wrażeniu, że nie jest to samochód, a statek powietrzny, czy morski. Ilość systemów sterujących danymi funkcjami ukazywanymi na ekranach jest zaskakująca, o czym mogliśmy się przekonać podczas eventu Mercedes Road Efficiency.

Znacząca część maja i początek czerwca tego roku był bardzo pracowity dla specjalistów niemieckiego producenta ciężarówek z Wörth. W tym czasie Mercedes-Benz zorganizował zakrojoną na bardzo szeroką skalę prezentację swojego flagowego ciągnika siodłowego pod hasłem Mercedes Road Efficiency. W tym celu delegował swoich inżynierów i specjalistów od marketingu praktycznie na sam koniec Europy – do centrum Lizbony, gdzie grupa dziennikarzy z całej Europy mogła poznać się na nowo z Mercedesem Actros. Całe wydarzenie zostało naturalnie rozłożone w czasie i tak przez kolejne dni przedstawiciele prasy specjalistycznej m.in. z Niemiec, Francji, Holandii czy Polski zasiadali za sterami podstawionych ciągników, połączonych z załadowanymi „firankami” marki Schmitz. Polsko-czeska edycja została zaplanowana na sam koniec tego eventu, tj. na 2-3 czerwca.

300 km w trasie

Pierwszego popołudnia po przylocie na miejsce przeprowadzone zostały warsztaty Mercedes Road Efficiency poświęcone głównie nowym rozwiązaniom z dziedziny ekonomii zużycia paliwa i bezpieczeństwa. Dnia kolejnego zgromadzone grono około 20 dziennikarzy dostało do swojej dyspozycji pełne zestawienie silnikowe oferowanych obecnie pojazdów. Naturalnie obok „budżetowych” ciągników wykazujących się mocą przekraczającą 400 KM, nie zabrakło tych egzemplarzy z najwyższej półki generujących ponad 600 KM. Przygotowane zestawy ulokowane zostały na kamienistym placu nieopodal hotelu, skąd wyruszyły na swoją już stałą trasę z Lizbony do Peniche. Za sterami nowej gwiazdy do pokonania była górzysta trasa o długości niespełna 300 km (w obie strony). Z przeprowadzonych rozmów ze współuczestnikami prezentacji wynikało że na tej wymagającej trasie zużycie paliwa wynosiło około 38-41 litrów na 100 km.

Nie był to niewątpliwie konkurs w jeździe na kropelkę, a sam wynik był też wypracowany w wyniku możliwie najbardziej przewidywalnej jazdy. Była to jednak trudna trasa z bardzo dużą ilością długich podjazdów i wręcz niekończącą się ilością bramek poboru opłat drogowych. Mimo, że auta były wyposażone w urządzenia do automatycznego poboru tej opłaty, to tylko nieliczni (wyjątkowo zaprawieni w boju, lub ceniący sobie ryzyko) decydowali się na szybki przejazd pomiędzy betonowymi barierkami umieszczonymi w Portugalii bardzo blisko przy skrajni zestawu. Aspekt ograniczenia pola widzenia przez urwanie prawego lustra o kiosk obsługi przemawiał jednak do większości. Szybkość była więc mocno wytracana, a po wyjściu z „bunkru” trzeba było od nowa wracać do prędkości przejazdowej.

Działanie asystentów

O ile same zużycie paliwa, czy wrażenia z samej jazdy nowym ciągnikiem nie będą tutaj odkrywcze, to chciałbym skupić się na innym aspekcie współczesnej ciężarówki obojętnie, czy jej wytwórcą jest Mercedes, Scania, czy Volvo. Cała rzesza elektronicznych systemów wspomagających współczesnego kierowcę jest coraz bardziej rozbudowana i mimo tego, że bardzo pomaga, to jest też niezwykle wymagająca szczególnie dla nowicjusza, albo zatwardziałego w swoich poglądach kierowcy, mającego za sobą często 2 mln km na trasach Europy i nie tylko.

Cały materiał dostępny jest w lipcowo-sierpniowym wydaniu TRAILER Magazine, a więcej zdjęć z tej imprezy znajdziecie tutaj