Podpisanie umowy pomiędzy producentem ciężarówek Ford Otosan a siecią warsztatów Q-Service Truck, może zmienić rozkład sił na naszym rynku samochodów ciężarowych. 

Sztandarowym produktem oferowanym przez importera w Polsce będzie Ford F-MAX, który nagrodzony został tytułem Ciężarówki Roku 2019. Mieliśmy możliwość krótkiego zapoznania się z autem, którym Turecki producent chce zaistnieć na naszym rynku. F-Max to samochód przeznaczony do transportu dalekobieżnego, wyposażony w kabinę sypialną i mocny silnik spełniający normę EURO 6.

Pod koniec sierpnia zarejestrowano pierwsze samochody demonstracyjne, a we wrześniu spodziewane są pierwsze kontrakty zakupowe.  Jak wypadł Ford podczas naszego pierwszego spotkania? Na wstępie trzeba zaznaczyć, że nie był to żaden test. Do dyspozycji, i to na kilka godzin, mieliśmy wyłącznie ciągnik siodłowy, dlatego trudno wyrazić opinie o tym jak prowadzi się zestaw, jak śpi się w kabinie lub jakie jest spalanie. Na to przyjdzie czas niebawem, gdy pierwszy zestaw demonstracyjny dotrze już do naszej redakcji. 

Silnik

Jednostka napędowa to konstrukcja własna Forda, która zadebiutowała w 2016 roku. Testy pierwszych silników, trwały 3 lata i były prowadzone w Turcji przez międzynarodowy zespół inżynierów Forda. Nazwą silnik nawiązuje do terminologii Forda: ECOTORQ. To jednostka o pojemności 12,7 litra, która generuje moc 500 KM przy 1.850 obr./min oraz maksymalny moment obrotowy w wysokości 2.500 Nm w użytkowym zakresie 1.000-1.500 obr./min. W silniku zastosowano turbinę o zmiennej geometrii łopatek. Aby ograniczyć spalanie, pompa wody i sprężarka pracują z regulowana prędkością. Hamulec silnikowy o mocy 400 kW może być wspierany przez opcjonalny intarder o mocy 1,000 kW. Układ wtryskowy BOSCH typu Cammon Rail pracuje przy ciśnieniu 2.500 barów. Ciekawostka jest to, że np. blok silnika produkowany jest w Niemczech. W danych silnika zwraca uwagę dosyć duża pojemność układu smarowania, wynosząca 50 litrów niskopopiołowego oleju 5W30. Zapewnić to ma trwałość jednostki napędowej na poziomie 1 mln km, przy okresach wymiany oleju co 150 tyś. km. Aby spełnić aktualne normy czystości spalin, Ford zdecydował się na znaną od lat technologię SCR.

Kabina Forda F-Max

Czas na kabinę. Za stylistykę kabiny odpowiada Zespół R&D firmy Ford Otosan, która, jak się wydaje inspirował się innymi markami. W zgodnej opinii wielu osób oglądających F-MAXa, najwięcej jest w nim Volvo (linia bocznych okien i ściany oraz przednie lampy i atrapa).  Mimo to stylistyka auta może się podobać. Widać, że nie silono się na żadne eksperymenty. Jest tradycyjnie i schludnie. Cięgnik nie wyróżnia się na drodze. I dobrze. W przypadku mało znanej marki, nigdy nie wychodzi to dobrze.

ciągnik siodłowy Ford

Już po otwarciu drzwi można się zorientować, że wsłuchiwano się w głosy kierowców: trzeci stopień obejmuje uszczelka drzwi. Pozostawione tam buty będą zatem suche i czyste. Środek kabiny wykończono w czerni i jasnej szarości. Naprawdę nie jest źle. Fotel kierowcy, o niecodziennym kształcie i elementach sterowania to produkt tureckiej firmy Assan.

ciągnik siodłowy Ford

Niektóre przełączniki na kierownicy i desce rozdzielczej oraz radio z nawigacją pochodzą z modeli dostawczych Forda. Podobnie jak panel wentylacji. Mimo to całość wygląda schludnie.  Elementy są poprawnie spasowane i nic nie trzeszczy, a jakość plastików jest na przyzwoitym poziomie.  To co nieco dziwi, to dźwignia ręcznego ze skórzanym mieszkiem, jesteśmy raczej przyzwyczajeni do gumy lub plastiku. 

ciągnik siodłowy Ford

Na środku kabiny jest niewielki, 8,5-centymetrowy tunel silnika, który nie przeszkadza w poruszaniu się po wysokiej na ponad 2 metry kabinie. Dobrym rozwiązaniem są duże i pakowne schowki w nadszybiu oraz pojemne szafki typu lotniczego nad górną leżanką. Kontrowersyjna jest natomiast  pozycja pionowa górnej koi w stanie poniesionym. Owszem, ładnie to wygląda i jest dużo miejsca, lecz nie ma gdzie trzymać pościeli czy innego dobytku kierowcy. Nie ma też pozycji pośredniej leżanki, która przez swą niewielką grubość jest bardzo twarda. Kierowcy zostaje w praktyce dolna koja. Miękka z podnoszonym zagłówkiem. Pod leżanka zamontowano lodówkę. Cechą wspólną lodówki, szuflad i fotela są fatalnie działające prowadnice. Z fotelem trzeba się szarpać, szuflady zacinają się a lodówka kiwa się na boki. To zdecydowanie byśmy poprawili.

ciągnik siodłowy Ford

Jak jeździ Ford F-Max?

Wrażenia z jazdy są mimo to zaskakująco pozytywne (oczywiście pamiętając, że była to tylko przejażdżka). Samochód jest dobrze wyciszony, układ kierowniczy poprawnie zestrojony. Zawieszenie wydaje się nieco sztywne, co szczególnie przypadło mi do gustu podczas jazdy po dziurawych drogach. Mimo pneumatycznego zawieszenia kabiny, nie jest ona szczególnie podatna na bujanie. Fotelem nadmiernie nie szarpie nawet podczas pokonywania sporych garbów. Podczas jazdy solo auto spaliło 16,2 litrów ropy na 100 km. Wydaje się, że to wynik przeciętny. Generalnie samochód nie odstaje od konkurencji. Wszystko jest na swoim miejscu i kierowca szybko w aucie się zaaklimatyzuje (a może nawet i polubi?).

Zapewne wielu kręcić będzie nosem, przyrównując samochód do Scanii czy Mercedesa. Ale to droga do nikąd. Z pełniejszą oceną poczekać należy kilka miesięcy i odrzucić uprzedzenia.  Ford F-Max sprzedawany będzie z 3-letnią gwarancją bez limitu kilometrów ważną w całej Europie, co (według dealera) ma pokazać klientom wysoką jakość pojazdu, i przesunąć ewentualne koszty napraw na producenta. Istnieje możliwość wydłużenia gwarancji nawet na 5 lat. Taka pewność siebie, daje do myślenia.

Cały tekst dostępny jest we wrześniowym wydaniu TRAILER Magazine.