Bezlusterkowiec, bo tak zaczęli już o nowym Actrosie mówić zawodowi kierowcy, budzi sporą ciekawość na drodze. Jednak kamera zamiast lusterek to tylko jedna z technicznych nowinek jakie w nim znajdziemy. 

Dzięki dwudniowym jazdom testowym, możliwe było poznanie nowych systemów w które wyposażono obecną generację Actrosa. Program przewidywał pokonanie ok. 700 kilometrowej trasy z Radomia przez Radomsko, w okolice Namysłowa i z powrotem przez Brzeg, A4, Siewierz, Jędrzejów i S7. Droga wiodła zarówno trasami szybkiego ruchu i autostradami jak i zatłoczonymi drogami krajowymi. Wszystko po to aby w realnych warunkach drogowych, przekonać się jak radzą sobie na naszych drogach najnowsze systemy wspomagania pracy kierowcy ze stajni Mercedesa. 

MirrorCam, czyli bezlusterkowiec

Likwidacja wsporników i luster z obudowami, znacznie powiększyła pole widzenia. Zamiast tego na słupku A zamontowano 15 calowe ekrany. Widać na nich pomocnicze linie pokazujące koniec naczepy czy bezpieczny dystans od auta jadącego za nami. Przez pierwsze godziny jazdy wzrok, intuicyjnie szuka lusterek za bocznymi szybami. Po pierwszym dniu kierowca „przestawia się” na obserwację monitorów i nie stanowi to już problemu. 

Nowy Mercedes Actros bez lusterek

Do plusów tego rozwiązania zaliczyć należy przede wszystkim podążanie obrazu za kołami naczepy, nawet przy dużym skręcie. Nie trzeba uprawiać gimnastyki aby na skrzyżowaniu widzieć jakim śladem porusza naczepa. Drugą przydatną funkcją jest przełączanie obrazu w tryb szerokokątny podczas cofania. To przydaje do lepszej obserwacji otoczenia. Należy przyznać, że funkcja ta jest bardzo wygodna. Dopłata za system MirrorCam to ok. 1.350 zł netto. Gdy zniszczeniu ulegnie kamera, zapłacimy już ok. 3.500 zł. Czyli ok. dwukrotną wartość tradycyjnych, kompletnych lusterek. 

Półautonomiczny?

Jednak najbardziej rewolucyjnymi rozwiązaniami są system ADA czyli Active Drive Assist (Aktywny Asystent Kierowania) i kolejna generacja aktywnego tempomatu PPC. Obie te funkcje, szczególnie podczas jazdy po autostradach w poważny sposób odciążą kierowcę. 

ADA bazuje m.in. na czujnikach optycznych asystenta linii, a to oznacza, że do jego prawidłowej pracy potrzebne są linie boczne pasa jezdni. Zadaniem systemu jest utrzymanie zestawu na zadanym pasie ruchu ( z możliwością wybrania toru jazdy po prawej lub lewej stronie pasa albo na jego środku). Rolą kierowcy jest oczywiście nadzór na autem i nieustanne trzymanie kierownicy, lecz można uznać, że Mercedes poczynił właśnie pierwszy, komercyjny krok w kierunku autonomicznych ciężarówek. Były momenty gdy system ADA nie działał. Działo się to np. podczas jazdy pod ostre słońce, gdy białe linie zlewały się z jasnym betonem drogi. Podobnie będzie zapewne zimą gdy drogi pokryte będą śladami soli. Winą za to ponosi pewna niedoskonałość czujników optycznych. Generalnie jednak, system ADA jest technologią przełomową, wartą pochwalenia.

Nowy Mercedes Actros bez lusterek

Nowy tempomat PPC

Kolejnym elementem, który budzi uznanie jest najnowsza generacja aktywnego tempomatu PPC. Jego działanie opiera się na bardzo dokładnej mapie drogowej mającej informacje nie tylko o wzniesieniach czy ukształtowaniu drogi lecz także o ostrych zakrętach, łukach, rondach, generalnie wszystkich miejscach, które wymagają uwagi i przyhamowania. Mało tego, system wie z jaką prędkością należy pokonać zakręt aby nie wylądować w rowie. Mimo, że nowa generacja PPC dopiero pojawiła się w ofercie.

Jak działa to w Polsce? Podczas jazd, byłem pod dużym wrażeniem dokładności mapy Polski i reakcji samochodu. Na drogach krajowych i wojewódzkich, samochód utrzymywał przepisową prędkość i pokonywał skrzyżowania, ronda czy łuki z prędkością gwarantująca bezpieczeństwo. W odpowiednim momencie płynnie zwalniał, spokojnie przyhamowywał czy dodawał gazu. Praktycznie obie nogi odpoczywały. Przydawał się także czujnik odległości od auta poprzedzającego. Przez niektóre miejscowości można było przejechać bez dotykania gazu czy hamulca!

Cały materiał dostępny jest w listopadowym wydaniu TRAILER Magazine.